radiestezja i bioterapia

Idź do spisu treści

Menu główne:

Gdy byłem znacznie młodszy sądziłem jak większość, że nasza medycyna potrafi wszystko, jednak z biegiem czasu coraz bardziej zacząłem wątpić w jej nieograniczone możliwości. Dzisiaj moja wiedza pozwala mi docenić możliwości medycyny akademickiej, ale też widzieć jej braki na wielu polach terapii zdrowia. Pierwsze szkolenie z zakresu terapii naturalnych odbyłem w 2004 roku, była to bioterapia. Potem jeszcze masaż chiński i kręgarstwo, terapia Yin Shin Do i podstawy TCM (Tradycyjnej Medycyny Chińskiej), chropraktyka Mc Timony-Corleya, Chiropraktyka metodą Pierca i Coxa, hipnoza.
R
adiestetą jestem od 2010 roku. Moja znajomość tematu pt. radiestezja była nie duża, wręcz mogę powiedzieć byłem ignorantem, wcześniej  przeczytałem parę książek o radiestezji napisanych przez prof. Zbigniewa Królickiego (jedne z lepszych dla początkujących) i wtedy myślałem, że już duuuużo wiem. Kiedy na każdym kolejnym szkoleniu dotyczącym sensu stricte terapii radiestezyjnych prowadzonym przez Pawła Łowickiego z Częstochowy moja wiedza wzrastała, pogląd ten musiałem mocno zweryfikować. Dzisiaj mogę spokojnie powiedzieć, że byłem dyletantem i ignorantem przed tym szkoleniem i nie wstydzę się tego, bo nie był to pierwszy i nie był to ostatni raz, kiedy musiałem to przyznać przed samym sobą. Każde spotkanie z Pawłem rozszerzało moje widzenie możliwości radiestezji w dziedzinie terapii zdrowia o efekty, których radiestezji wcześniej nie posądzałem.  
Innym szkoleniem z radiestezji  były spotkania na zajęciach prowadzonych przez Marka Wysockiego (http://lichtweiss.com/pl.php?s=112
), które rozwinęły znacznie moją znajomość i umiejętności radiestezyjne. Marek pokazał mi, że zjawiska radiestezyjne należy rozumieć znacznie szerzej niż mnie się do tej pory wydawało i każdy rok działalności w tej dziedzinie to potwierdza. Pokazał jednoznacznie, że zjawiska radziestezyjne są typu fizycznego tylko dzisiaj jeszcze nie możemy ich  potwierdzić naukowo, a o czym wiedzieli już starożytni kapłani Egipscy i Hinduscy, uczeni Żółtego Cesarz Chin, jak i w Japonii.  
Paradoks jest taki
, że w starożytności wiedza ta była dostępna dla nielicznych, bo ci którzy ją znali nie chcieli się tą wiedzą dzielić, dzisiaj wiedza jest na wyciągnięcie ręki tylko nikt nie chce po nią sięgnąć uznając dokonania nauki za jedyne wiarygodne a radiestezję za zabobon.

Stanisław Nawrot

       dyplomowany
            terapeuta

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego